Ostatnie dni nie należały do najprzyjemniejszych wymarzonych i zbyt letnich. Zimno i deszcz to nie są warunki miłe dla ogrodniczki ani tym bardziej dla warzywnikowych roślin. Ale dziś w końcu wyszło słońce! I pozwoliło mi to na chwilę pracy w ogródku oraz szybki przegląd krzaków pomidorów.
Moja pielęgnacja jak na razie w tym roku ogranicza się do obrywania podejrzanych liści (wszelkie żółknięcia lub plamy nie są mile widziane na pomidorach), podlewania raz na tydzień lub dwa ekologicznym nawozem i podwiązywania wysokich krzaczków do patyków robiących za podpórki. Wysokich to może w zasadzie za dużo powiedziane, jeśli chodzi o moje pomidorowe sadzonki… Ale tych wyższych niż pozostałe. Dodatkowo krzaczki dzisiaj zostały spryskane wywarem z cebuli i czosnku (oczywiście ostudzonym!), ale o tej kuracji mam nadzieję, że napiszę innym razem.
Pierwsze owoce pojawiły się już z miesiąc temu, ale dopiero teraz zaczynają nabierać koloru innego niż zielony. Ciekawe ile jeszcze czasu do konsumpcji.
I na koniec jeszcze trzy bardzo zacofane krzaczki, które nie znalazły miejsca na grządce. Głównie dlatego, że od początku były mniejsze niż te, które wsadzałam do gruntu. Ale rosną! :)
Komentarze
Prześlij komentarz