Wśród moich ogrodniczych wyzwań staram się nie iść na łatwiznę. Mój mąż jest miłośnikiem arbuzów, więc już w zeszłym roku postanowiłam, że muszą one rosnąć w naszym ogródku. Niestety zeszłoroczne zbiory nie wyszły, pisałam o tym już wcześniej. W tym roku podejście do arbuzów zaczęło się o wiele lepiej, sadzonki w domu wyglądały przepięknie, w maju znalazły swoje miejsce na grządce na zewnątrz i… I czerwiec przywitał nas zimnem, wiatrem i deszczami, tak samo jak początek lipca. Arbuzy zamiast rosnąć w siłę zaczęły marnieć i wyglądać gorzej niż wcześniej.
Rozpoczęła się więc akcja ratunkowa. Najpierw obrywałam zżółknięte liście, ale ciągle się pojawiały a pogoda wcale się nie poprawiała. Zabutelkowałam więc arbuzy! Zrobiłam dla nich takie miniszklarnie z plastikowych butelek, żeby zobaczyć, czy zamknięcie i osłonięcie od wiatru im pomoże. Pomogło, krzaczki zdecydowanie nabrały intenstwnie zielonego koloru. Oznaczało to jedno – potrzebny nam foliak.
Wystarczyły dwa popołudnia, trochę starych desek, folia z marketu budowlanego, taker i pomysłowy budowniczy, żeby z praktycznie niczego stworzyć foliak, który uratował arbuzy przed wymarciem a przy okazji przyczynił się do tego, że już niedługo zasypie nas milion cukinii ;) Jakieś ciekawe przepisy na jej wykorzystanie?
Oto fotorelacja z budowy prostego foliaka na przydomowe uprawy.
Zaczęliśmy od prostych elementów tworzących foliak.
Oczywiście niezastąpiony okazał się dobry pomocnik, zwłaszcza przy doczepianiu folii do stelaża.
Tak wyglądały gotowe „boki” foliaka.
Składanie konstrukcji.
A tak ładnie rosną już w środku arbuzy, ogórki i cukinie.
Jak już wspominała, cukinia trochę oszalała w sprzyjających foliakowych warunkach i chce wychodzić.
A tu dla bacznych obserwatorów pierwszy mini arbuzek :)
Komentarze
Prześlij komentarz